Zaloguj
Reklama

Kły wampira od dentysty? Lekarze przestrzegają przed groźnymi modami rodem z Internetu

Autorzy: Izabela Jędruch, Guarana PR
Kły wampira od dentysty? Lekarze przestrzegają przed groźnymi modami rodem z Internetu
Fot. shutterstock
(0)

Kły wampira, tatuaże, ozdobne nakładki na zęby – to tylko niektóre z pomysłów pacjentów, których realizacji szukają w gabinetach stomatologów. Takie trendy kosmetyczne martwią jednak ekspertów.

Reklama

Czasem jak Nosferatu, czasem jak idol z telewizji

Przychodzi pacjent do dentysty i mówi „kły wampira, poproszę” – może to brzmieć jak żart, ale takie sytuacje się zdarzają coraz częściej. Pomysłowość pacjentów odnośnie do zmian w wyglądzie, szczególnie za granicą, zdaje się nie mieć granic. Kiedyś modne były tatuaże oraz body piercing, teraz ekstremalne metamorfozy tyczą się również wyglądu uzębienia.

Ozdobne nakładki, tzw. grille (grillz), które widujemy u raperów czy gwiazd show-biznesu, takich jak Justin Bieber, Madonna czy Katy Perry, zestawy zrób-to-sam z kryształkami na zęby i nie tylko. Za granicą dostępne są gabinety, które wykonują za ok. 100 dolarów tatuaże nazębowe (ang. tattooth), dotyczy to zarówno trzonowców, przedtrzonowców, jak i jedynek. Gdy tatuaż się znudzi, można go usunąć.

– Kiedyś hitem w sieci były kryształki, które przyklejone na zęby miały pełnić rolę tymczasowej biżuterii. W dalszym ciągu taką procedurę oferują niektóre gabinety stomatologiczne, wówczas kryształki mocowane są materiałem światłoutwardzalnym i usuwane przez profesjonalistów. W sieci dostępne są również zestawy, gdzie pacjent za pomocą Superglue może przykleić kryształki samodzielnie, ryzykując uszkodzeniem szkliwa, a nawet odcementowaniem ozdoby i jej połknięciem – mówi dr Dorota Stankowska, stomatolog z  Poznania.

Wydają fortunę na… niedoskonałe zęby

Takie rozwiązania kosmetyczne, jak ortodoncja czy licówki zapewniające idealny uśmiech dla niektórych pacjentów okazują się niewystarczające. Dla przykładu środowisko dentystyczne przeraził trend obecny w Australii zwany „snaggletooth”, w którym obiektem pożądania są niedoskonałe, krzywe zęby. Upraszczając, polega on na uzyskaniu w gabinecie dentystycznym nietypowego wyglądu zębów, przypominających kły wampira.

Snaggletooth ma swoją genezę w Japonii, gdzie funkcjonuje pod nazwą „yaeba”. Jak wygląda naturalny uśmiech yaeba? Najczęściej jest to wynik stłoczenia trzonowców, które napierając na kły, bardziej je akcentują i wysuwają na pierwszy plan. Taki efekt zobaczymy również na przetrwałych zębach mlecznych u dorosłych.

– Odczucie estetyki może być bardzo indywidualne, ale nie zapominajmy, że wady zgryzu, w tym również stłoczenia zębów, nie są obojętne dla zdrowia. Wpływają negatywnie na pracę całego układu mięśniowo-szkieletowego, mogą powodować zgrzytanie i ścieranie zębów, dolegliwości bólowe, problemy z ich właściwą higieną – mówi stomatolog.

Zachodnią odpowiedzią na „snaggletooth” był  tzw. „London gap”, czyli moda na charakterystyczną diastemę pomiędzy jedynkami podobną do tej, którą mają gwiazdy, np. Kate Moss, Georgia Jagger czy Lara Stone. Luka w zębach zazwyczaj uznawana za defekt estetyczny, nagle stała się… modna. Wiele pacjentek w Londynie chcąc wyglądać jak kultowe modelki, prosiło dentystów o korektę kształtu zębów lub świadomie nie decydowało się na leczenie ortodontyczne.

Skutki mogą być tragiczne dla uzębienia

Ewentualne konsekwencje dla zdrowia zębów nie zrażają jednak pacjentów. Na tego typu zabiegi „upiększające” wielu z nich nie żałuje pieniędzy. Widać to na przykładzie ozdobnych nakładek na zęby, tzw. grillów, szczególnie popularnych wśród raperów, które w zależności od użytych materiałów mogą kosztować od 500 do nawet kilkuset tysięcy dolarów.

Nakładka tzw. grill powinna być dopasowana do zgryzu pacjenta i najlepiej wykonana z metali szlachetnych tego samego rodzaju, np. platyny lub złota, a to kosztuje. W innym wypadku rośnie ryzyko reakcji alergicznych np. na nikiel i mogą się pojawić objawy świadczące o tzw. alergicznym zapaleniu błony śluzowej. Dodatkowo jeśli w ustach mamy metalowe elementy np. pod postacią niklowanych ozdób, a także występują stopy innych metali, to razem tworzą one tzw. ogniwo galwaniczne w jamie ustnej. Jest to niebezpieczna sytuacja, w efekcie możemy odczuwać metaliczny posmak w ustach czy cierpieć na bóle głowy – mówi ekspert. – Mamy jeden komplet naturalnych zębów na całe życie, więc warto dwa razy się zastanowić, zanim poddamy je inwazyjnym – i co najważniejsze – nieodwracalnym zabiegom. Późniejsze ewentualne rekonstrukcje i protetyka mogą okazać się skomplikowane i kosztowne. Cechą mody jest jej chwilowość, zaś efekty tego typu eksperymentów mogą być długoterminowe – dodaje stomatolog.

 

Piśmiennictwo

Informacja prasowa


Reklama
(0)
Komentarze